Dwóch ministrów (Domański oraz Kosiniak-Kamysz), w dniu 8 maja 2026 r., podpisali unijny dokument SAFE nie znając nawet jego oprocentowania — do czego w porannym wywiadzie telewizyjnym, tego samego dnia, Andrzej Domański, się przyznał.
"Cała ta operacja to jeden z największych skandali w historii naszego państwa. W dniu, gdy polski rząd bierze na Polskę zobowiązanie 180 miliardów zł na niemal pół wieku, minister Domański przyznaje, że "będziemy znali procent w momencie, kiedy Komisja Europejska będzie faktycznie na rynku zaciągała pożyczkę." -- pisze na swoim profilu Facebook, Ewa Zajączkowska.
Zatem "nasi" ministrowie zaciągnęli pożyczkę na wzór Frankowiczów. Chociaż wydaje się, że jest jeszcze gorzej... Bo dla frankowiczów głównym utrapieniem była obca waluta i kurs walutowy, który odbił w drugą stronę. Tu problemy są nawet nie dwa a trzy: nieznane oprocentowanie, obca waluta, pato-refundacja.
O samej pato-refundacji niewiele się wspomina. Sztuczka polega na tym, że najpierw wydajesz pieniądze, później rozpisujesz tzw. projekt we wniosku do pożyczkodawcy, uzasadniając ile i na co wydałeś. Na tej podstawie pożyczkodawca pozornie refunduje te środki. Jeśli zatem wydałeś 100.000 PLN, otrzymasz 100.000 PLN, ale jako pożyczkę o procencie, jaki pożyczkodawca sobie ustali w momencie rozpatrywania wniosku. Następnie pożyczkobiorca (tu Polska), zostanie poinformowany o swoim aktualnym zadłużeniu. Czyli ile Polska ma do spłaty z danej transzy, dowiemy się w momencie, kiedy przyślą pieniądze — miast wcześniej. Polska nie będzie podejmować decyzji przed wnioskowaniem ani po — te decyzje podjęte zostały już teraz, totalnie w ciemno. Po zgłoszeniu się po środki finansowe będziemy stawiani przed faktem dokonanym. Zamiast SAFE, będzie rosyjska ruletka.
Podsumowując: wydasz 100.000 PLN, otrzymasz 100.000 na procencie X z terminem spłaty Y.
Co za art. 90 Konstytucji RP? [Podstawy prawne przekazania organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencji organów państwowych]... bo wygląda to trochę tak, jakbyśmy właśnie olali art. 90 Konstytucji RP i oddali sterowanie naszymi finansami w zewnętrzne ręce (nieznany procent, proces wnioskowania etc.). Ile jednak realnie polskich firm na tym zarobi? Bo może my się podłożymy, ale nasi rodacy zyskają? Jaką mamy gwarancję, że firmy i spółki operujące na tych środkach, nie będą podmiotami z kapitałem zewnętrznym? Taką samą mamy pewność jak gwarancję, że procent nie będzie duży.
"Zaufajcie nam, bo to dla waszego dobra, onuce"...