Na rynku medialnym nie brakuje tytułów publicystycznych. Obstawione są zarówno radio, jak i telewizja. Faktem jest, że nie brakuje również gazet, tygodników czy miesięczników, drukowanych i kolportowanych — obstawiony jest również Internet. Każdy znajdzie narrację odpowiadającą jego oczekiwaniom — zgodną z jego wizją świata, zgodną z jego poglądami czy opiniami.


Niby tort ten nie jest z gumy i ponoć miejsca już nie ma. Niby. Bo jednak wciąż przybywa publicystów-amatorów, gotowych podważać przeróżne teorie i hasła propagandy... informacji prasowej, niesionej przez wszystkie popularne tytuły.


Na to wszystko pojawiamy się my. Bez czasu, bez budżetu, bez źródeł ciekawych kąsków — ale i bez układów. Prezentując spojrzenie zwykłego mieszkańca (obywatela) na sprawy i kwestie dziejące się z dala od niego... pozornie oddalone, a jednak dotykające go bezpośrednio.


Chociaż dokładać będziemy wszelkich starań, aby każda opublikowana informacja czy opinia lub komentarz, były zgodne z rzeczywistością, nie unikniemy kontry względem oficjalnej narracji — która chociaż zakłamana, ma na celu zmanipulowanie percepcji, będzie uznana za prawdę — podczas gdy my będziemy osądzeni o fałsz. Celem jest walczyć z fałszem medialnym. To niestety oznacza, że czasem i nam, niesprawiedliwie, przypadnie taka łatka.


Dziennikarstwo Obywatelski to trochę misja, trochę cel na sobotnie popołudnia. Trochę to też sposób na odreagowanie, wentyl taki, odreagowanie medialnej fali dezinformacji, wypaczonej percepcji codzienności. Brzmi bojowo? Nie powinno. Bo wszystkie nasze informacje czy opinie, dostarczać postaramy się w lekkim opakowaniu, bez nawoływania do czynów jakichkolwiek. Produktem jest narracja, półproduktem informacja a celem będzie dostarczenie tego w zjadliwym, delikatnym — ale przede wszystkim, w zrozumiałym i prostym opakowaniu.


Nasz cel i misja: dostarczać informacje oraz krytyczne, ale i kreatywne spojrzenie na nie.