Rozumiecie? Problemem jest to, że nie chcemy zrezygnować z paliwa.
Nie
jest problemem, że nie kierujemy się swoim interesem, że paliwo
kupujemy wbrew zasadom konkurencji - od tego co głośniej krzyczy o demokracji. Nie jest problemem że lecimy solidarnie za współczuciem bo
tak zadecydował ten co lepiej chce w mediach wypaść.
Przełączamy swoje zasoby na źródła zależne od kaprysów giełdowych, ale przy okazji wprowadzamy kolejne mechanizmy (ETS, ETS2) zwiększające ceny paliw - również w imię wyższych, szczytnych, mitycznych celów. Te mechanizmy również opieramy o giełdy, gdzie później będziemy walczyć ze spekulantami - a w praktyce z każdym drobnym obywatelem, chcącym zarobić na kursie walut czy papierów.
W mediach będziemy czytać i słyszeć, że na giełdzie są oszuści - dziś krypto, jutro ponownie jakaś spółka. Ostatecznie "prywaciarze to złodzieje", to przez nich masz wyższe ceny a inflacja to mityczny potwór niezależny od kaprysów administracyjnych. Podatki to przyjemność a nie obowiązek.
Jako społeczeństwo jesteśmy filantropami świata. Nie patrzymy na własny interes, kiedy tylko trzeba się podłożyć własnym portfelem, robimy to! Nieważne wtedy staje się, że ten co teraz będzie brał z naszego portfela, ma w szerokim poważaniu nasze poświęcenie - nieważne że on zarobi na naszym poświęceniu a my będziemy gryźć tynk.
Ważne że na świecie zapanuje pokój, my będziemy mieli spokój, a planeta przestanie płonąć. Ugasimy wszystkie pożary, zatrzymamy wulkany i lodowce - a wszystko to, za cenę paru złotych więcej z naszej sakiewki. Nieważne że chleb będzie droższy, nieważne że będziemy żreć parówki. Ważne że świat to doceni. Martyrologia jest wpisana w nasz porządek ekonomiczny.
Panel ekonomistów „Rzeczpospolitej”: zakończyć program CPN.
Większość uczestników Panelu Ekonomistów „Rzeczpospolitej” nie ma wątpliwości: program CPN jest zbyt kosztowny, źle zaprojektowany i nie zachęca do ograniczania zużycia paliw.
Tak więc... nie jest problemem polityka. Problemem jest że my się nie dostosowujemy do trendów i kaprysów.
Więc jest problem. Kasa ucieka a wybory zapasem. Co najlepiej zrobić? Oczywiście uderzyć w obywatela — przerzucić na niego winę i odpowiedzialność. To teraz TY odpowiadasz za wojny, za kryzysy. To TY, jako obywatel jesteś przyczyną uwidocznienia kryzysu, przyczyną jego kontynuacji. To przez CIEBIE konflikty eskalują. To nie jest wina złego zarządzania, absurdu ocierającego się tylko o współczucie. Współczucie ponownie używane jest do wyciągnięcia TWOICH pieniędzy z TWOJEGO portfela.
Co, jeśli zaczniesz marudzić? Kręcić nosem? Wtedy dowiesz się z prasy, że jesteś problemem. Twoje oczekiwania, sposób życia, to jest to, co utrudnia IM prowadzenie polityki. Ostatecznie przecież, tę politykę uprawiają dla ciebie? Nieprawdaż?